Home » Ubrania vintage znowu są modne, ale nie wszystko jest warte zakupu

Ubrania vintage znowu są modne, ale nie wszystko jest warte zakupu

Ubrania vintage znowu są modne, ale nie wszystko jest warte zakupu

Moda na lata 80. i 90. wraca jak bumerang, a lumpeksy i platformy z używaną odzieżą przeżywają prawdziwe oblężenie. Wszyscy chcemy wyglądać oryginalnie, a przy okazji dbać o planetę, kupując z drugiej ręki. Stare ubrania mają w sobie to coś, czego próżno szukać w dzisiejszych sieciówkach – historię, unikalny krój i często o wiele lepszą jakość materiałów. Jednak im większa popularność stylu retro, tym łatwiej wpaść w pułapkę. Nie każda rzecz z dawnych dekad to modowy skarb. Czasami kupujemy tylko dlatego, że jest tanio i ma metkę z epoki, a potem wieszamy to w szafie i nigdy nie zakładamy.

Skąd ten szał na lumpeksy i platformy z drugiej ręki?

Kupowanie używanych ubrań przestało być obciachem, a stało się stylem życia. Młodzi i starsi szukają ucieczki od masowej produkcji, w której wszyscy wyglądają tak samo. Sieciówki co tydzień zmieniają kolekcje, szyjąc szybko i tanio, co odbija się na trwałości ubrań. Wystarczy jedno pranie, żeby koszulka straciła formę. Z ubraniami sprzed trzydziestu lat jest zupełnie inaczej. Kiedyś rzeczy po prostu projektowano tak, by służyły latami. Wełna była wełną, a gruba bawełna nie dziurawiła się po miesiącu noszenia.

Poza tym wchodzenie do lumpeksu przypomina polowanie na skarby. Nigdy nie wiesz, co znajdziesz między wieszakami. To emocje, których nie dają zakupy w zwykłym centrum handlowym. Problem polega na tym, że te emocje często biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Widzisz super tanią marynarkę w kratę, mierzysz ją, jest trochę za duża, ale myślisz – jakoś to ogarnę. Ostatecznie leży i zbiera kurz.

Materiał ma znaczenie – pierwsza zasada łowcy perełek

Zanim wrzucisz coś do koszyka w sklepie z odzieżą używaną, spójrz na metkę ze składem. To najważniejszy krok, który ratuje przed wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Dawniej też produkowano sztuczne materiały, ale dzisiaj zalewają nas one ze zdwojoną siłą. Poliester z lat 90. potrafi być wyjątkowo bezlitosny – nie oddycha, elektryzuje się i po prostu brzydko pachnie po całym dniu noszenia.

Szukaj naturalnych tkanin. Czysta wełna, len, jedwab i porządna bawełna to absolutne złoto w świecie vintage. Jeśli znajdziesz sweter w stu procentach wełniany, nawet jeśli ma lekko zmechaconą powierzchnię (co łatwo usunąć maszynką), bierz go w ciemno. Współczesne swetry w tej cenie to w większości akryl, który po dwóch praniach wygląda jak szmata do podłogi. Stare ubrania z dobrych materiałów starzeją się z klasą, pod warunkiem, że o nie dbamy.

Krój i rozmiar, czyli czy warto płacić krawcowej?

Kolejna pułapka to kupowanie ubrań w złym rozmiarze tylko dlatego, że marka jest znana albo cena wynosi dziesięć złotych. Owszem, dawne rozmiarówki różnią się od dzisiejszych. To, co kiedyś było dużym rozmiarem, dziś może leżeć zupełnie inaczej. Czasami oversize wygląda świetnie, ale bezkształtny worek, który w niczym nie przypomina dobrego fasonu, zrobi z sylwetki prostokąt.

Jasne, drobne poprawki u krawcowej mają sens. Skrócenie spodni, zwężenie za szerokiej spódnicy czy wymiana guzików w płaszczu to małe koszty, które potrafią całkowicie odmienić ubranie. Ale jeśli kupujesz rzecz o dwa rozmiary za małą z nadzieją, że schudniesz, albo z za dużymi ramionami, których konstrukcji nie da się uratować bez rozebrania całej rzeczy na części pierwsze – odpuść. Gra nie jest warta świeczki, a ubranie i tak wyląduje na dnie szafy.

Czego absolutnie nie kupować z drugiej ręki?

Są rzeczy, których z powodów higienicznych i czysto praktycznych lepiej nie szukać w lumpeksach. Bielizna, stroje kąpielowe czy skarpetki to oczywistość, ale warto też uważać na buty. Chociaż skórzane botki czy martensy z dawnych lat mogą wyglądać kusząco, buty dopasowują się do stopy pierwszego właściciela. Noszenie obuwia po kimś często kończy się po prostu bólem stóp, a wyczyszczenie wnętrza buta bywa niemal niemożliwe.

Ostrożnie podchodź też do ubrań mocno znoszonych w okolicach kołnierzyków i pach. Żółte plamy z potu czy przetarcia materiału na zgięciach bardzo trudno usunąć domowymi sposobami. Jeśli widzisz, że materiał w tych miejscach jest już cieniutki jak pergamin, oznacza to, że ta rzecz po prostu dożyła swojego końca. Kupowanie jej to finansowy błąd, bo rozpadnie się po pierwszym praniu w domu.

Zapach, stan i ukryte wady

Kupując vintage online, na przykład na vinted czy olx, masz utrudnione zadanie, bo nie możesz dotknąć materiału ani sprawdzić zapachu. A zapach w świecie ubrań z drugiej ręki bywa zdradliwy. Specyficzna woń starych magazynów, piwnic czy intensywnych środków dezynfekcyjnych potrafi wniknąć w włókna tak głęboko, że nie pomaga ani pranie w wysokiej temperaturze, ani wietrzenie na balkonie.

Zawsze pytaj sprzedawcę o dokładny stan, plamy i dziurki, których może nie być widać na zdjęciach podkręconych filtrami. Zdjęcia w świetle dziennym to absolutna podstawa. Jeśli sprzedawca kręci albo wrzuca jedną rozmytą fotkę metki, lepiej poszukać czegoś innego. Na rynku jest mnóstwo ubrań, nie musisz ryzykować zakupu kota w worku.

Jak budować stylizacje z nutą retro, żeby nie wyglądać jak w przebraniu?

Największym błędem podczas noszenia ubrań vintage jest ubieranie się w nie od stóp do głów. Chyba że celowo idziesz na imprezę tematyczną z lat 90. W codziennym życiu stylizacja złożona w całości z ubrań z epoki sprawia, że wyglądasz, jakbyś uciekła z planu historycznego filmu albo założyła teatralny kostium.

Cała sztuka polega na miksowaniu. Załóż świetną, skórzaną kurtkę vintage z lat 80. do zwykłych, współczesnych jeansów i gładkiego t-shirtu. Albo połącz wzorzystą, jedwabną apaszkę z prostym, minimalistycznym garniturem ze współczesnej sieciówki. Ubrania retro mają mocny charakter. Potrzebują tła, żeby dobrze wyglądać. Kiedy zestawisz je z prostymi, nowoczesnymi formami, zyskujesz look, który jest świeży, przemyślany i daleki od nudy.

Podsumowanie – kupuj mądrzej, nie więcej

Moda vintage to fantastyczna przygoda, ale wymaga trzeźwego spojrzenia. Zamiast kupować pięć tanich, byle jakich szmatek tylko dlatego, że kosztowały tyle co kawa na mieście, lepiej odłożyć te pieniądze i upolować jedną, ale idealną rzecz. Patrz na metki, sprawdzaj składy, dotykaj materiałów i zadaj sobie proste pytanie przed kasą: czy założyłbym to jutro rano do pracy? Jeśli odpowiedź brzmi nie, zostaw to na wieszaku dla kogoś innego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.