Home » Weekend bez planów może być bardziej potrzebny, niż nam się wydaje

Weekend bez planów może być bardziej potrzebny, niż nam się wydaje

Weekend bez planów może być bardziej potrzebny, niż nam się wydaje

Żyjemy w czasach, w których każdy wolny moment musi być jakoś zagospodarowany. Jeśli w piątek po południu nie masz w planach wyjazdu, spotkania ze znajomymi albo chociaż ambitnego remontu w przedpokoju, to w głowach wielu ludzi pojawia się mała lampka ostrzegawcza. Przecież marnujesz czas. Przecież trzeba żyć pełnią życia, zbierać wspomnienia i robić kroki naprzód. Problem polega na tym, że od tego ciągłego robienia kroków naprzód można po prostu stracić tchu.

Weekend bez planów przestał być czymś normalnym. Stał się niemal symbolem lenistwa albo wręcz porażki towarzyskiej. A szkoda, bo to często najbardziej potrzebny element całego tygodnia. Zamiast kolejnego punktu w kalendarzu, pusty weekend działa jak tlen.

Dlaczego kalendarze nas przytłaczają

Spójrz na swój telefon. Ile tam jest przypomnień, powiadomień, kalendarzy i planów? Przez pięć dni w tygodniu nasz mózg przetwarza setki komunikatów. Podejmujemy decyzje w pracy, odpowiadamy na maile, ogarniamy logistykę życia domowego. Kiedy nadchodzi sobota, często robimy dokładnie to samo, tylko w innej scenerii. Zamiast tabelki w Excelu mamy plan zwiedzania, zakupów albo spotkań, które trzeba zaliczyć.

To trochę tak, jakbyś przez pięć dni jechał samochodem na pełnym gazie, a w weekend zamiast zjechać na stację benzynową i wyłączyć silnik, przesiadał się do gokarta i ścigał dalej. Ruch jest, zmęczenie rośnie, a odpoczynku brak.

Nicnierobienie to nie jest lenistwo

Wokół wolnego czasu urosło mnóstwo mitów. Główny z nich mówi, że jeśli nie robisz nic pożytecznego, to tracisz czas. Nic bardziej mylnego. Nasz organizm i psychika potrzebują przestrzeni, w której nic nie muszą. Kiedy leżysz na kanapie i patrzysz w sufit, twój mózg wcale nie śpi. Przetwarza emocje, układa wspomnienia, sprząta w codziennym chaosie. To się dzieje samo, pod warunkiem, że mu nie przeszkadzamy kolejnymi bodźcami.

Zastanów się, kiedy ostatni raz miałeś dzień, w którym nie musiałeś absolutnie nic? Dzień, w którym obudziłeś się bez budzika i bez listy zadań w głowie? Dla wielu osób to przerażająca wizja. Bo co ze sobą zrobić? Ta cisza bywa głośna, zwłaszcza na początku. Ale kiedy przestaniesz biec, nagle okazuje się, że masz czas na własne myśli, a nie tylko na reakcje na bodźce z zewnątrz.

Sztuka odmawiania planom

Najtrudniejszą rzeczą w spędzaniu weekendu bez planów jest… obrona przed planami innych. Ludzie mają tendencję do zapełniania cudzego czasu. Ktoś dzwoni w czwartek i pyta: co robicie w weekend? Jeśli powiesz, że nic, od razu pojawia się presja, żeby gdzieś skoczyć, coś zjeść, wpaść na kawę.

Tymczasem odpowiedź: nic nie robię i mam zamiar odpocząć, jest w pełni legalna. Nie musisz się z niej tłumaczyć. Warto wdrożyć w życie zasadę świętego spokoju. Odwołanie planów albo grzeczna odmowa bez wymyślania skomplikowanych kłamstw to akt troski o samego siebie.

  • Pozwól sobie na nudę, bo to z niej rodzą się najlepsze pomysły.
  • Wyłącz powiadomienia w telefonie na jeden dzień – świat się nie zawali.
  • Nie planuj obiadu na godzinę, zjedz wtedy, kiedy poczujesz głód.
  • Zrób coś powoli, na przykład parzenie kawy zamień w mały rytuał.

Jak wygląda dobry weekend bez planów?

Nie ma jednego przepisu na nicnierobienie, bo każdy z nas odpoczywa inaczej. Dla jednych będzie to leżenie z książką, dla innych bezcelowe błąkanie się po parku bez słuchawek w uszach, a dla jeszcze kogoś innego pieczenie szarlotki przez trzy godziny tylko dlatego, że ma się na to ochotę.

Kluczem jest brak przymusu. Słowo muszę w weekend powinno zostać całkowicie wymazane ze słownika. Zastępuje je słowo mogę, a jeśli nic nie mogę, to znaczy, że jest idealnie.

Kiedy pozwólmy sobie na taki restart, poniedziałek przestaje być wrogiem. Zamiast poczucia, że weekend minął za szybko i nic z niego nie miałem, pojawia się spokój. Ciało jest zregenerowane, a głowa lżejsza. Puste miejsce w kalendarzu to nie pustka w życiu. To przestrzeń, którą wreszcie możesz zapełnić własnym oddechem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.