Kiedyś buty sportowe miały jedno zadanie – biegać, skakać i chronić stopę na boisku. Dziś sprawa wygląda zupełnie inaczej. Sneakersy na dobre zadomowiły się w świecie mody i nikogo już nie dziwi widok kobiety w eleganckim garniturze i masywnych adidasach, czy faceta w wełnianym płaszczu i klasycznych trampkach. To nie jest chwilowa moda, która minie za dwa sezony. To realna zmiana w tym, jak na co dzień ubieramy się i jak rozumiemy wygodę.
Od bieżni do Paryskiego Tygodnia Mody
Droga, jaką przebyły buty sportowe od sprzętu czysto użytkowego do obiektów pożądania na wybiegach, zajęła trochę czasu. Przełom nastąpił wtedy, gdy projektanci z wielkich domów mody postanowili połączyć siły z markami sportowymi. Nagle okazało się, że skórzane buty do koszykówki świetnie wyglądają nie tylko na parkiecie, ale też w zestawieniu z jedwabną spódnicą.
Ludzie zmęczyli się sztywnymi zasadami. Oczywiście, garnitur i oksfordy nadal mają swój sens, ale po co cierpieć, skoro można wyglądać dobrze i czuć się swobodnie? Moda przestała karać za wygodę. Sneakersy stały się symbolem nowoczesnego stylu życia, w którym cały dzień jesteśmy w ruchu. Rano biegniesz na spotkanie, popołudniu robisz zakupy, a wieczorem idziesz na kawę. W takich warunkach tradycyjne, twarde buty po prostu odpadają w przedbiegach.
Jak nosić sneakersy, żeby nie wyglądać jak na siłowni?
Wszystko opiera się na kontraście. Kiedy zestawiasz sportowe buty z czymś całkowicie z innej bajki, dzieje się magia. To tak, jakbyś dodał ketchup do dobrego steku – puryści kręcą nosem, ale smakuje świetnie. Zamiast ubierać się od stóp do głów na sportowo, spróbuj wymieszać style.
Oto kilka prostych zestawów, które zawsze działają:
- Garnitur oversize i klasyczne, płaskie sneakersy. Zapomnij o koszuli zapiętej pod szyję. Załóż zwykły, biały T-shirt, luźny garnitur i proste buty. Wygląda to nonszalancko i bardzo na czasie.
- Zwiewna sukienka w kwiaty i masywne buty. Ciężkie podeszwy świetnie balansują delikatność materiału. Sukienka nie wydaje się wtedy zbyt cukierkowa.
- Proste jeansy, dobrej jakości sweter i kultowy model butów. To zestaw na co dzień, w którym nie da się popełnić błędu.
Warto pamiętać o jednej rzeczy. Jeśli decydujesz się na buty w intensywnych kolorach, reszta stroju powinna być spokojniejsza. Z kolei przy minimalistycznych, białych modelach możesz poszaleć z fakturami i barwami ubrań.
Czystość to podstawa
Jest jedna zasada, której warto się trzymać, kiedy nosisz sneakersy do bardziej eleganckich rzeczy. Te buty muszą być czyste. Kiedy idziesz na randkę w wytwornym płaszczu, brudne i zszarżałe adidasy nie wyglądają na luzackie – wyglądają tak, jakbyś zapomniał ich umyć.
Czyszczenie butów stało się zresztą osobną dziedziną. Powstały całe zestawy kosmetyków, szczoteczki, pianki i impregnaty. Dbanie o sneakersy to teraz element dbałości o cały wizerunek. Jasne, są modele, które mają wyglądać na lekko zużyte, ale to rzadkie wyjątki od reguły.
Kolekcjonowanie jako nowa pasja
Wokół sneakersów urósł ogromny rynek wtórny i kultura kolekcjonerska. Ludzie potrafią stać w kolejkach przez całą noc po nową parę butów, a potem odsprzedawać je w internecie za wielokrotność ceny pierwotnej. To zjawisko przypomina trochę rynek sztuki. Niektóre modele nigdy nie trafiają na nogi swoich właścicieli – lądują w przeszklonych gablotach jako eksponaty.
Czy to ma sens? Z punktu widzenia czysto praktycznego – pewnie nie. Ale moda nigdy nie polegała wyłącznie na tym, żeby nie zmarznąć w zimie. Moda to emocje, przynależność do grupy i sposób na wyrażenie siebie bez otwierania ust.
Dokąd to wszystko zmierza?
Wygląda na to, że sneakersy z nami zostaną. Granica między ubrań formalnym a sportowym zaciera się coraz bardziej. I bardzo dobrze. Żyjemy w czasach, kiedy ceni się autentyczność i komfort. Sztywne dress cody powoli odchodzą do lamusa, ustępując miejsca racjonalnemu podejmujący modę. Skoro można wyglądać elegancko i jednocześnie nie nabawić się odcisków, to wybór jest chyba prosty.
Warto przejrzeć swoją szafę i sprawdzić, czy masz tam chociaż jedną parę uniwersalnych butów, które pasują zarówno do dresu, jak i do wełnianego płaszcza. Jeśli nie, najwyższy czas nadrobić zaległości. Twoje stopy na pewno Ci za to podziękują.

Zostaw komentarz