Home » Dlaczego mokradła są naturalnymi magazynami wody

Dlaczego mokradła są naturalnymi magazynami wody

Dlaczego mokradła są naturalnymi magazynami wody

Kiedy myślimy o magazynach wody, zwykle do głowy przychodzą nam wielkie betonowe zbiorniki, zapory na rzekach albo wysokie wieże ciśnień. Tymczasem największą i najbardziej wydajną gąbką do trzymania wody w krajobrazie jest coś zupełnie innego. To mokradła. Torfowiska, bagna, podmokłe łąki i nadrzeczne lasy robią robotę, której żaden inżynier nie jest w stanie tanio i sprawnie podrobić. Co więcej, robią to zupełnie za darmo, po prostu będąc sobą.

Jak działa ta naturalna gąbka?

Mokradła to tereny, gdzie woda stoi płytko albo stale podsiąka grunt. Kluczem do ich niezwykłych zdolności magazynowych jest gleba, a dokładniej torf. Torf to nic innego jak obumarłe szczątki roślin, które przez brak tlenu rozkładają się w ślimaczym tempie. Taka ziemia ma strukturę idealnej gąbki. Może wchłonąć i utrzymać w sobie gigantyczne ilości wody, często wielokrotnie przewyższające jej własną masę.

Kiedy deszcze padają bez opamiętania albo topnieje śnieg, mokradła działają jak bufor bezpieczeństwa. Zamiast pędzić prosto do rzek i wywoływać powodzie, woda zostaje zatrzymana na miejscu. Wsiąka w torf, rozlewa się po obniżeniach terenu i powoli, kropelka po kropelce, sączy się dalej. To taki naturalny hamulec bezpieczeństwa dla całego ekosystemu.

Suma małych działań w obliczu suszy

Zatrzymywanie nadmiaru wody to jedno, ale co dzieje się wtedy, kiedy przychodzi fala upałów i deszczu nie widać od tygodni? Wtedy mokradła oddają to, co zgromadziły wcześniej. Działają jak gigantyczny termostat i nawilżacz zarazem. Woda powoli paruje, dając ukojenie w gorące dni i podnosząc wilgotność powietrza w okolicy, a gruntowy obieg wody nie zamiera.

Pomyśl o tym jak o banku, do którego wpłacasz oszczędności w dobrych czasach, żeby mieć z czego żyć, kiedy przyjdzie kryzys. Mokradła zbierają wodę, kiedy jest jej pod dostatkiem, i sączą ją do mniejszych potoków czy studni wtedy, gdy ziemia pęka z suszy. Bez nich rzeki wysychałyby znacznie szybciej, a poziom wód gruntowych leciałby na łeb na szyję.

Czyszczenie wody w pakiecie

Magazynowanie to nie jedyna supermoc tych miejsc. Mokradła to jednocześnie bardzo sprawne oczyszczalnie ścieków i filtrowania zanieczyszczeń. Woda spływająca z pól czy miast niesie ze sobą mnóstwo nieciekawych substancji – nawozów sztucznych, metali ciężkich czy pestycydów. Kiedy ta woda trafia na mokradło, zwalnia bieg. Rośliny bagienne, glony i bakterie żyjące w beztlenowym błocie biorą te związki chemiczne jako nawóz dla siebie.

W efekcie woda, która przepłynie przez podmokły teren, jest znacznie czystsza niż ta, która do niego wpłynęła. Natura po prostu potrafi zamknąć obieg w taki sposób, żeby wszystko do siebie pasowało i działało bez awarii przez setki lat.

Dlaczego przez lata robiliśmy wszystko, żeby je zniszczyć?

Przez długie dekady człowiek patrzył na mokradła jak na bezużyteczne błota, z którymi trzeba coś zrobić. Osuszaliśmy je, prostowaliśmy rzeki, budowaliśmy tam rowy melioracyjne, żeby woda jak najszybciej spłynęła do morza. Wydawało nam się, że panujemy nad przyrodą i że suchy grunt pod pług to najlepszy pomysł na świecie.

Teraz zbieramy tego owoce. Gdy przychodzą ulewne deszcze, woda nie ma się gdzie zatrzymać, więc zalewa piwnice i drogi. Kiedy przychodzi susza, nie ma rezerw, bo wszystko dawno odpłynęło. Na szczęście powoli wraca świadomość, że odwadnianie kraju to strzał w kolano. Zamiast walczyć z wodą, zaczynamy rozumieć, że lepiej dać jej miejsce do spokojnego życia.

Jak możemy chronić nasze naturalne zbiorniki?

Ochrona mokradeł nie polega na tym, żeby zamknąć je na cztery spusty i nikogo tam nie wpuścić. Chodzi o to, żeby przestać je dewastować. Zasypywanie rowów melioracyjnych na torfowiskach, odtwarzanie naturalnych meandrów rzek czy pozwolenie małym strumieniom na swobodne rozlewanie się po dolinach to działania, które dają natychmiastowe efekty.

Każdy odzyskany hektar mokradła to konkretna ilość wody zatrzymana w krajobrazie. To stabilniejszy klimat lokalny, czystsze rzeki i mniejsze ryzyko, że w środku lata w kranie zabraknie wody. Mokradła nie potrzebują naszej pomocy, żeby działać. Potrzebują tylko jednego – żebyśmy przestali im przeszkadzać.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.