Pleśń w mieszkaniu to temat, który prędzej czy później dotyka wielu z nas. Zamiast panikować i od razu malować całe mieszkanie drogimi farbami, warto spojrzeć na ten problem na chłodno. Zazwyczaj grzyb nie pojawia się bez powodu – jest cichym sygnałem, że w naszym otoczeniu brakuje równowagi. Wilgoć, bo o nią tu chodzi, to podstępny przeciwnik. Wnika w fugi, tapety, a czasem ukiera się za szafą stojącą zbyt blisko zimnej ściany. Zanim jednak chwycisz za najsilniejszą chemię z marketu, zastanówmy się, skąd się to wzięło.
Dlaczego pleśń w ogóle polubiła Twój dom?
Z punktu widzenia biologii, Twój pokój to dla zarodników pleśni raj na ziemi. Mają tu stałą temperaturę, pożywienie w postaci celulozy z tapet czy kurzu, a przede wszystkim – wilgoć. Kiedy gotujesz bez włączonego pochłaniacza, suszisz pranie w sypialni albo po prostu rzadko wietrzysz, woda nie ma uciekać gdzie indziej, więc osadza się na najchłodniejszych powierzchniach. To tak, jak zimna szklanka lemoniady w upalny dzień – wokół niej natychmiast skrapla się powietrze. Ściany w narożnikach pokoi działają dokładnie tak samo.
Często winna jest też sama konstrukcja budynku. Stare mostki termiczne, nieszczelne okna czy brak sprawnej wentylacji grawitacyjnej robią swoje. Jeśli w kuchni czujesz duszność, a woda na oknach rano to stały widok, masz gotową odpowiedź. Wilgotne powietrze nie ma jak uciec, więc szuka ujścia w ścianach. Zamiast walczyć z efektami, trzeba zacząć od przyczyny, czyli od zarządzania powietrzem w domu.
Jak bezpiecznie pozbyć się tego, co już narosło?
Kiedy zauważysz czarne lub zielone plamy, nie zeskrobuj ich na sucho. W ten sposób rozsiejesz miliony niewidocznych gołym okiem zarodników po całym mieszkaniu, a one chętnie zakorzenią się w nowym miejscu. Do usuwania powierzchniowego pleśni użyj sprawdzonych środków. Może to być specjalistyczny preparat grzybobójczy albo zwykły ocet, który w wielu przypadkach radzi sobie równie dobrze, a nie zostawia chemicznego smrodu na pół dnia. Pamiętaj o rękawiczkach i maseczce – wdychanie zarodników nikomu jeszcze nie wyszło na zdrowie.
Spryskaj zmienione miejsce, odczekaj tyle, ile zaleca producent, a potem zmyj to wilgotną ściereczką. Nie szoruj zbyt mocno, żeby nie zniszczyć struktury tynku. Jeśli pleśń weszła głęboko w strukturę ściany, pod farbę i tynk, może być konieczne skkucie zainfekowanego fragmentu. To brzmi jak poważny remont, ale lepiej zrobić to raz a porządnie, niż co sezon zamalowywać problem nową warstwą farby emulsyjnej, która tylko na chwilę maskuje usterkę.
Wietrzenie ma znaczenie – jak robić to mądrze?
Wietrzenie to najprostszy, a zarazem najbardziej bagatelizowany zabieg higieniczny w każdym domu. Wiele osób otwiera okno na tzw. lufcik przez całe popołudnie. To błąd. W ten sposób wychładzasz tylko ościeżę okna, a powietrze w pokoju prawie się nie wymienia. Najlepsza metoda to wietrzenie intensywne, ale krótkie. Otwórz szeroko okno na oścież na trzy do pięciu minut, robiąc lekki przeciąg. W tym czasie powietrze zdąży się wymienić, ale ściany nie zdążą ostygnąć. Rób tak przynajmniej dwa razy dziennie.
Kolejna sprawa to nawyki w łazience i kuchni. Po kąpieli czy prysznicu zostaw drzwi do łazienki otwarte, żeby wilgoć miała ujście, o ile oczywiście masz w domu sprawną wentylację. Jeśli łazienka nie ma okna, zainwestuj w porządny wentylator kanałowy z czujnikiem wilgotności. Podczas gotowania zawsze przykrywaj garnki pokrywkami – to drastycznie zmniejsza ilość pary wodnej unoszącej się w kuchni. Takie małe nawyki składają się na wielki sukces w walce o suche mieszkanie.
Meble też potrzebują przestrzeni do oddychania
Zauważyłeś kiedyś pleśń za szafą stojącą przy zewnętrznej ścianie? To klasyk. Meble dosłownie przytulone do zimnych ścian działają jak ekrany, które zatrzymują ruch powietrza. Za takim regałem robi się mikroklimat idealny dla grzybów – jest tam chłodno, ciemno i wilgotno. Zasada jest prosta: odsuń duże meble od ścian na co najmniej pięć do dziesięciu centymetrów. Dzięki temu powietrze będzie mogło tam swobodnie cyrkulować, a ściana nie będzie się dusić pod naporem sterty ubrań czy książek.
To samo dotyczy grubych zasłon zasłaniających kaloryfery. Jeśli ciepło z grzejnika nie ma jak swobodnie wylecieć do pokoju, szyba i ściana pod oknem pozostaną zimne. Zmień aranżację, odsłoń grzejniki, pozwól ciepłu krążyć po mieszkaniu. Ogrzewanie to nasz najlepszy sprzymierzeniec w walce z wilgocią, pod warunkiem, że używamy go z głową i nie przegrzewamy pomieszczeń do tropikalnych trzydziestu stopni, bo wtedy z kolei rosną rachunki, a powietrze staje się zbyt suche, co też nie jest zdrowe.
Kiedy wezwać fachowca?
Czasami domowe sposoby po prostu zawodzą. Jeśli problem wraca jak bumerang mimo wietrzenia, czyszczenia i ustawienia odpowiedniej temperatury, winny może być budynek. Zawilgocone fundamenty, nieszczelny dach, pęknięta rura w ścianie czy totalnie zablokowana wentylacja pionowa to kwestie, z którymi sam sobie nie poradzisz. Wtedy potrzebna jest ekspertyza budowlana i kamera termowizyjna.
Specjalista szybko namierzy, skąd bierze się woda w murach. Może się okazać, że konieczna będzie profesjonalna iniekcja ciśnieniowa ścian albo udrożnienie szybów wentylacyjnych przez kominiarza. Nie bój się prosić o pomoc zarządcy budynku czy spółdzielni, jeśli mieszkasz w bloku. Często przyczyna leży w częściach wspólnych nieruchomości, za które odpowiada ktoś inny, a Ty płacisz tylko za skutki czyjegoś zaniedbania. Grunt to działać szybko, bo pleśń to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim zdrowia Twojej rodziny.

Zostaw komentarz