Home » Dorosłe przyjaźnie wyglądają inaczej niż te ze szkoły

Dorosłe przyjaźnie wyglądają inaczej niż te ze szkoły

Dorosłe przyjaźnie wyglądają inaczej niż te ze szkoły

Pamiętasz te czasy, kiedy przyjaźń była prosta jak konstrukcja cepa? Siedziało się w jednej ławce, dzieliło kanapką z szynką, a o wielkiej więzi decydował fakt, że oboje lubiliście ten sam zespół rockowy albo nienawidziliście nauczycielki od chemii. Szkoła i studia to były cieplarniane warunki dla relacji. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu z samego obowiązku przebywania w tych samych budynkach. Bliskość rodziła się z nudy na lekcjach, wspólnych powrotów do domu i paczki znajomych z osiedla, którą widziało się codziennie po południu.

Potem dostaliśmy dyplomy, zaczęła się praca, kredyty, zmiana miast i nagle okazało się, że tamten świat wyparował. Dorosłe życie przyłożyło do naszych relacji dość bezwzględne sitko. Okazuje się, że utrzymanie przyjaźni, kiedy każdy ma swój grafik, bywa trudniejsze niż zdobycie awansu. I nie ma w tym nic złego. To po prostu naturalna ewolucja, o której rzadko rozmawiamy otwartym tekstem.

Dlaczego w dorosłym życiu trudniej o spontaniczność?

Główny problem polega na tym, że czas przestał być z gumy. W szkole mieliśmy go w nadmiarze. Nawet jak nic się nie działo, to po prostu siedzieliśmy na ławce w parku. Dzisiaj twój kalendarz przypomina pole minowe. Spotkanie się w środku tygodnia na kawę wymaga logistyki rodem z planowania desantu w Normandii. Trzeba pogodzić nadgodziny, wizytę u dentysty, zmęczenie materiału i czasem jeszcze opiekę nad dziećmi albo psem.

Brak codziennego kontaktu to pierwszy szok, z którym musimy się zmierzyć. Kiedyś wiedziałeś o znajomych wszystko – kto z kim zerwał, jaką ocenę dostał z polskiego i co jadł na obiad. Teraz mija miesiąc, a wyście tylko wymienili dwa serduszka pod zdjęciami na Instagramie. Czy to oznacza, że relacja słabnie? Zazwyczaj nie. Oznacza to po prostu, że przeszliśmy na inny bieg.

Dorosłe przyjaźnie przypominają powolne uprawianie ogrodu. Nie trzeba siedzieć w nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, ale trzeba czasem podlać rośliny, żeby nie uschły. Tyle że to podlewanie odbywa się teraz rzadziej, za to bywa znacznie bardziej treściwe.

Jakość zamiast ilości, czyli krąg się zaciska

Każdy z nas przeszedł pewnie przez etap bycia duszą towarzystwa, która ma setki znajomych na fejsbuku i co weekend imprezuje w innym miejscu. Z wiekiem ten entuzjazm mija. Zostaje garstka ludzi, z którymi naprawdę chce się spędzać wolny czas. I to jest bardzo zdrowy objaw.

Mniej energii poświęcamy na udawanie. W wieku dwudziestu lat często dopasowywaliśmy się do grupy, żeby tylko nie odstawać. W dorosłości nie mamy już na to ani siły, ani ochoty. Przyjaciel po trzydziestce to zazwyczaj ktoś, przy kim możesz siedzieć w dresie z plamą po kawie, milczeć przez godzinę i nikt nie czuje z tego powodu niezręczności.

To trochę tak, jakbyśmy przez pierwsze dekady życia przymierzali mnóstwo ubrań w sklepach, żeby w końcu odkryć, że najlepiej czujemy się w ulubionym, spranym t-shircie. Dorosła przyjaźń jest właśnie takim wygodnym ubraniem. Nie musi błyszczeć, ma być w niej po prostu ciepło i miło.

Rozmowy o rachunkach zamiast planów podboju świata

Zmieniły się też tematy do rozmów. Kiedyś planowaliśmy, jak wyjedziemy kamperem w podróż dookoła świata albo podbijemy rynek startupów. Dzisiaj te rozmowy zszły na ziemię. Narzekamy na ból kręgosłupa po siedzeniu przy biurku, porównujemy ceny kredytów hipotecznych i wymieniamy się opiniami o tym, która przychodnia ma lepszych specjaliści. I wbrew pozorom wcale nie są to nudne pogawędki.

Fakt, że potrafimy z kimś rozmawiać o prozie życia, pokazuje siłę tej więzi. Szkolne przyjaźnie opierały się na marzeniach, dorosłe opierają się na rzeczywistości. Kiedy ktoś akceptuje twoje codzienne zmęczenie, rachunki do zapłacenia i gorsze dni, to znaczy, że relacja jest solidna.

Ważną umiejętnością stało się wyrozumienie. Kiedy dawny znajomy nie odpisuje przez trzy dni, w szkole strzelalibyśmy focha. W dorosłym życiu zakładamy, że pewnie zasypia nad dokumentami albo ratuje spaloną zupę i po prostu oddzwoni, jak będzie mógł. Ten brak roszczeniowości to największy luksus, jaki dają nam dojrzałe relacje.

Jak dbać o relacje, kiedy brakuje czasu?

Skoro wiemy, że dorosłość nie sprzyja widywaniu się na zawołanie, musimy sami trochę pomóc szczęściu. Czasem sprawdza się zasada małych kroków. Krótka wiadomość z rana o treści żyję i pamiętam potrafi zdziałać cuda. Nie trzeba od razu rozmawiać przez godzinę.

Warto też łączyć obowiązki z przyjemnością. Jeśli oboje macie dużo pracy, zamiast siedzieć w kawiarni, umówcie się na wspólne zakupy na rynku albo spacer z psem. To zabiegi logistyczne, ale w dorosłym życiu bez nich ani rusz. Czasem po prostu trzeba wpisać przyjaciela do kalendarza, tak samo jak spotkanie biznesowe. I nie ma w tym żadnego braku romantyzmu, to czysty pragmatyzm, który ratuje relacje przed rozpadem.

Prawdziwa sztuka polega na tym, żeby nie mieć poczucia winy. Że rzadko się widzicie, że życie pędzi, że każdy ma swoje sprawy. Jeśli fundament jest mocny, to nawet kilka miesięcy ciszy nie zepsuje tego, co zostało zbudowane wcześniej.

Stare znajomości a nowe relacje

Ciekawym zjawiskiem jest też to, że w dorosłości wcale nie jest tak trudno poznać kogoś nowego, choć robi się to zupełnie inaczej. Nowi przyjaciele pojawiają się w pracy, na kursie ceramiki, w parku dla psów albo przez internet. Te znajomości od razu startują z poziomu dorosłego. Od razu wiemy, czego szukamy, a czego tolerować nie będziemy.

Z kolei relacje ze szkoły mają tę zaletę, że znają naszą historię. Ktoś pamięta cię z czasów, kiedy miałeś okularach zerówki, wstydziłeś się własnego głosu i słuchałeś bardzo wątpliwej jakości muzyki. Ta wspólna przeszłość to rodzaj niewidzialnego kleju.

Podsumowując to wszystko, dorosłe przyjaźnie są po prostu inne. Mniej w nich fajerwerków, a więcej cichego wsparcia. Mniej wspólnych szalonych nocy, a więcej niedzielnych kaw i poczucia, że gdzieś tam jest ktoś, kto po prostu cię rozumie, nawet jeśli nie macie czasu na codzienne pogaduchy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.