Home » Dlaczego kieszenie w damskich ubraniach wciąż są problemem

Dlaczego kieszenie w damskich ubraniach wciąż są problemem

Dlaczego kieszenie w damskich ubraniach wciąż są problemem

Kiedy kupujesz nowe spodnie, robisz szybki test. Wsuwasz dłoń do przodu i sprawdzasz, czy palce mieszczą się chociaż do połowy. Jeśli tak, czujesz małe zwycięstwo. Brzmi znajomo? No jasne, bo brak porządnych kieszeni w damskich ubraniach to temat, który wraca jak bumerang przy każdych zakupach. Przez lata słyszeliśmy na ten temat mnóstwo teorii. Od absurdalnych pogłosek, że kobieta z wypchanymi kieszeniami wygląda nieestetycznie, po czysty marketing branży torebkowej.

Zacznijmy od prostej rzeczy. Telefon dzisiaj to nie małanokia z dawnych lat, tylko spora płytka szkła i metalu. Portfele, klucze, chusteczki – to wszystko musi gdzieś podziać się w ciągu dnia. Mężczyźni wrzucają to do kieszeni płaszcza czy marynarki i idą przed siebie. Kobiety muszą nosić ze sobą torbę, nawet wtedy, gdy idą tylko do osiedlowego sklepu po bułki. I to nie jest kwestia przypadku, a wieloletniego projektowania odzieży pod konkretne dyktando.

Skąd się wziął ten podział?

Historia kieszeni wcale nie była taka oczywista. Dawniej, gdzieś w okolicach XVII wieku, kieszenie były osobnymi woreczkami wiązanymi pod spódnicami. Nikt nie pokazywał ich światu. Były pojemne, bo suknie miały mnóstwo metrów materiału. Kiedy moda zaczęła zmierzać ku prostszym, bardziej dopasowanym kształtom na początku XIX wieku, nagle okazało się, że te wszystkie schowki psują linię sylwetki. Projektanci postanowili je zlikwidować, a w zamian dać kobietom małe torebki zwane retikulami.

I tak już zostało na prawie dwa wieki. Przez ten czas zmieniło się wszystko, od praw wyborczych po sposób, w jaki pracujemy, ale spuścizna tamtych lat została w szafach. Projektanci mody damskiej wciąż traktują kieszenie po macoszemu. Często dostajemy tak zwane kieszenie ślepe. Wyglądają jak kieszeń, mają nawet ładne obszycie, ale po włożeniu palca trafiamy na zszyty materiał. To czysta kpina z użytkownika.

Argument o estetyce, czyli dlaczego producenci lecą w kulki

Główny powód, dla którego wciąż walczymy o głębokie kieszenie, kręci się wokół sylwetki. Projektanci powtarzają jak mantrę, że dodatkowe warstwy materiału na biodrach czy udach poszerzają. Owszem, jeśli włożysz do kieszeni puszkę z colą, zrobi się tam mała wypukłość. Ale trzymanie tam karty płatniczej czy biletu miesięcznego nikogo jeszcze nie zrobiło grubszym.

Co ciekawe, w męskich spodniach nikt się tym nie przejmuje. Męska sylwetka też ma swoje niuanse, a jednak kieszenie są tam standardem – głębokie, pojemne i mocne. Dlaczego? Bo zakłada się, że mężczyzna jest osobą praktyczną, a kobieta ma przede wszystkim dobrze wyglądać. To myślenie trzyma się mocno w głowach wielu dyrektorów artystycznych dużych marek odieżowych.

Kiedy kupujesz garnitur damski, problem staje się jeszcze bardziej widoczny. Marynarka ma kieszenie z klapkami, które są tak małe, że nie zmieści się w nich nawet dowód osobisty. Spodnie od garnituru? Zapomnij. Często nie ma tam nawet kieszeni z tyłu, bo przecież tyłek ma wyglądać gładko i nienagannie.

Rynek sam wymusza zmiany, ale bardzo powoli

Na szczęście młodsze marki i niezależne projektantki biorą sprawy w swoje ręce. Coraz częściej na metkach czy w opisie sklepu internetowego pojawia się dumne hasło: posiada głębokie kieszenie. I wiesz co? Te ubrania sprzedają się jak szalone. Kobiety mają dość noszenia wszystkiego w rękach.

To trochę jak z brakiem kieszeni w samochodach. Wyobrażasz sobie auto bez schowka w drzwiach albo miejsca na kubek? No nie. W odzieży codzienne użytkowanie powinno stać na pierwszym miejscu. Moda to nie eksponat w muzeum, który ma tylko stać na manekinie. To narzędzie, w którym chodzimy do pracy, biegamy na autobus i załatwiamy tysiąc spraw dziennie.

  • Wybierając spodnie, sprawdź kieszenie zanim oderwiesz metkę.
  • Głosuj portfelem – wspieraj marki, które nie oszczędzają na materiale.
  • Nie bój się przeróbkarni – dobranie głębszych worków kieszeniowych u krawcowej to koszt kilkunastu złotych, a zmienia komfort życia.

Warto też pamiętać, że kieszenie to nie tylko wygoda, ale też poczucie niezależności. Kiedy masz gdzie włożyć ręce w chłodny dzień albo schować klucze bez sięgania po torbę, świat od razu wydaje się trochę prostszy. Nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Chodzi o zwykły, ludzki komfort, który od lat nam się po prostu należy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.