Home » Czy człowiek naprawdę wykorzystuje tylko część swojego mózgu?

Czy człowiek naprawdę wykorzystuje tylko część swojego mózgu?

Czy człowiek naprawdę wykorzystuje tylko część swojego mózgu?

Krąży taka legenda, że używamy zaledwie dziesięciu procent mózgu. Brzmi to jak gotowy scenariusz na film science-fiction, w którym nagle odblokowujemy supermoce, zaczynamy władać telekinezą albo uczymy się obcego języka w pięć minut. Wizja jest kusząca, bo kto z nas nie chciałby mieć w głowie ukrytego dysku z zapasową pamięcią i gigantyczną mocą obliczeniową. Problem polega na tym, że to kompletna bzdura, w którą ludzie wierzą od dziesięcioleci.

Skąd w ogóle wziął się ten mit? Często przypisuje się go Albertowi Einsteinowi, ale to zwykła bujda. Einstein nigdy czegoś takiego nie powiedział. Korzenie tej bzdury sięgają przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, kiedy psychologowie z Harvardu, William James i Boris Sidis, badali możliwości ludzkiego potencjału. Rzucili luźną teorię, że ludzie wykorzystują tylko niewielką część swoich fizycznych i psychicznych możliwości. Ktoś to uprościł, ktoś inny dodał okrągłą liczbę dziesięciu procent i tak oto mit poszedł w świat, żyjąc własnym życiem w gazetach, książkach samorozwoju i filmach.

Jak działa nasz mózg w praktyce

Spójrzmy na to od strony czystej biologii. Mózg to najbardziej żarłoczny narząd w naszym ciele. Waży zaledwie około dwóch procent masy ciała, ale zużywa aż dwadzieścia procent energii całego organizmu. Gdyby ewolucja pozwoliła nam na luksus noszenia w czaszce dziewięćdziesięciu procent bezużytecznej masy, dawno pozbylibyśmy się tego balastu. Biologia nie lubi marnować zasobów. Utrzymanie przy życiu komórek nerwowych, które do niczego nie służą, byłoby potężnym marnotrawstwem energii.

Nowoczesne metody neuroobrazowania, takie jak rezonans magnetyczny fMRI, pokazują nam mózg w akcji. Kiedy pijesz kawę, wiążesz buty, rozmawiasz przez telefon albo po prostu leżysz na kanapie i tęsknie patrzysz w sufit, pracują różne obszary Twojego układu nerwowego. W skali całego dnia wykorzystujemy sto procent mózgu, tylko po prostu nie wszystkie jego części naraz. To dokładnie tak jak z miastem. W nocy gasną światła w biurowcach, a ruch na ulicach zamiera, ale to nie znaczy, że całe miasto jest opuszczone i nikt w nim nie mieszka. Infrastruktura cały czas działa.

Skutki uszkodzeń mózgu

Mit o dziesięciu procentach szybko pęka, gdy zerkniesz na medycynę kliniczną. Gdybyśmy rzeczywiście użyli tylko ułamka mózgu, udar albo uraz głowy w dowolnym miejscu nie robiłby nam większego wrażenia. Mielibyśmy przecież potężny zapas. Tymczasem dzieje się zupełnie inaczej.

Nawet najmniejsze uszkodzenie tkanki mózgowej w wyniku wypadku, guza czy wylewu potrafi drastycznie zmienić życie człowieka. Ktoś traci zdolność rozpoznawania twarzy, ktoś inny ma problem z wypowiadaniem prostych słów, a jeszcze inny gubi poczucie równowagi. Skoro uszkodzenie jednego procenta mózgu potrafi wyłączyć konkretną funkcję, to dowód na to, że każdy fragment ma swoje konkretne zadanie.

Oczywiście mózg potrafi się adaptować. To tak zwana plastyczność synaptyczna. Jeśli jakaś część ulegnie uszkodzeniu, zdarza się, że sąsiednie obszary przejmują jej obowiązki. Nie dzieje się to jednak dlatego, że leżały wcześniej odłogiem i nudziły się w oczekiwaniu na robotę. Przejmują zadania dzięki ciężkiej pracy i tworzeniu nowych połączeń nerwowych, często w trakcie długiej i bolesnej rehabilitacji.

Skąd biorą się rezerwy

Skoro wykorzystujemy cały mózg, to skąd to uczucie, że możemy więcej? Dlaczego czasem czujemy, że nasza inteligencja czy kreatywność utknęły w martwym punkcie? Odpowiedź tkwi nie w braku sprzętu, ale w braku treningu. Twój mózg to sieć autostrad i dróg lokalnych. Jeśli chodzisz do pracy tą samą trasą, Twoje myślenie staje się rutyną. Mózg po prostu idzie po najmniejszej linii oporu, oszczędzając energię na nagłe sytuacje.

Kiedy uczysz się czegoś nowego, na przykład gry na instrumencie, programowania albo obcego języka, nie włączasz nowej części mózgu. Ty zagęsczasz sieć połączeń w tych obszarach, które już masz. To tak, jakbyś w pustym pokoju zaczął stawiać meble i układać kable. Miejsce było od zawsze, ale dopiero teraz zagospodarowałeś je w konkretnym celu.

Nie potrzebujesz magicznych pigułek ani cudownych technik szybkiego czytania, które obiecują odblokowanie ukrytych rezerw. Wystarczy regularny wysiłek intelektualny, wysypianie się, zdrowa dieta i odrobina ruchu. Mózg nie potrzebuje odblokowania. On potrzebuje dobrej opieki, żeby przez całe życie działać na swoich normalnych, wysokich obrotach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.